jacekproszyk.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
strona główna - jacekproszyk.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Loża

  

Uprzejmie Państwu dziękuję za ogromne zainteresowanie spotkaniami w BWA oraz w Teatrze Polskim. Już kilka tygodni przed premierą kolejnego spotkania w teatrze otrzymywałem informacje, że brak biletów. Zatem w związku z dużym zainteresowaniem tematyką ostatniego spotkania Fabryki Sensacji pt. ŻYDOWSKA LOŻA 'AUSTRIA-EZRA' ZAKONU B'NEI B'RITH W BIELSKU, zostanie powtórzona dnia 9 lutego 2010 r. (wtorek). Bilety już można rezerwować.

Bnei Brith

2009-12-18 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami

według Pałygi i Ratajczaka czyli kilka klipów z młodości i PRL-u.

Na Małej Scenie naszego teatru pojawił się spektakl, który od pierwszej chwili zabiera mnie całkowicie w inny stan świadomości. Tam rzeczywistość odbieram wyłącznie za pomocą odkrycia emocji sprzed 25 lat. Aktorzy zabierają mnie w sposób metafizyczny na scenę. Czuję się wśród nich jak kolega z klasy. Przypominam sobie te historie, które oni pokazują na scenie. Dokładnie znam ten stan napięcia i dobrze mi z tym. Staję się częścią przedstawienia.

Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami według Pałygi i Ratajczaka czyli kilka klipów z młodości i PRL-u. Tak w skrócie scharakteryzowano sztukę na stronie internetowej teatru. Moim zdaniem bardzo trafnie. Dla mnie sztuka jest skomponowana jak dobra duża czarna płyta kultowego zespołu z lat 80-tych. Jak to mówił dawniej Tomasz Beksiński w radiowej Trójce: Strona pierwsza, utwór pierwszy... a potem strona druga, utwór pierwszy aż do wybrzmienia ostatniego taktu. Tak dla mnie brzmi spektakl, jak dobra płyta. Gdzie chce się słuchać poszczególnych utworów, poszczególnych scen...

Każda scena jest odmienna, niesie inne treści, nie jest zbyt obfita by się przejeść. Nie jest też uboga, by cierpieć z powodu niedostatku. Kolejny utwór i kolejna scena niesie zaciekawienie tym co wydarzy się dalej. Czekam na to co przyjdzie a jednocześnie szkoda mi kończącego się utworu.

Nie nadaję się na krytyka. Nie umiem chłodnym okiem z dystansu patrzeć na sztukę. Pociąga mnie pomysł artystyczny gdy albo wymaga wiele potu i pracy. By mając doskonały warsztat coś zaprezentować co zachwyci. Bądź też mieć zwyczajnie pomysł, którego realizacja nie zawsze wymaga wysiłku i zdolności by wywołać podobny efekt. Jedne i drugie cechy odbieram w Tak wiele przeszliśmy... Dlatego nie mam dystansu. Zachwyt kompletny.

Dla mnie ten spektakl jest jak moje własne wspomnienia, zwłaszcza te dobre, pierwsze, piękne. Odkrywanie świata, odkrywanie uczuć, samodzielne działania. Dlatego nie umiem patrzeć na niego krytycznie, bo to jakbym krytykował swoje przemiany jakim ulegałem w procesie dorastania.

Będąc pod wrażeniem, które obudziły moje osobiste realne wspomnienia dziękuję Twórcom i Aktorom za stworzenie wehikułu czasu. I jeśli ktoś organizuje zjazd klasowy to zamiast na kręgle polecam teatr i Tak wiele przeszliśmy... a potem można iść do knajpki na nocne rozmowy.

Napisy końcowe i oklaski dla:

Jadwiga Grygierczyk (finał jak gest Kozakiewicza)

Tomasz Drabek (mimo, że najwięcej oberwał od życia to ciepło miał na wyciągnięcie dłoni)

Rafał Sawicki (przewodnik stada, największe eksplozje i największa opieka nad resztą)

Agnieszka Przepiórska (kobieta o 100 twarzach, genialne przemiany, kapelusze z głów)

Magdalena Krauze (przewodniczka i nauczycielka zdradzonych buntowników)

Fodczuk Dariusz (inteligentne tornado, które chodzi własnymi ścieżkami nie burząc domów innych)

Anna Zabawa (wierny przyjaciel od lat szkolnych, który odda nawet zielone jabłuszko znajdując odpowiedź u kaczora Donalda)

Tomasz Pisarek (człowiek, który wnosi ciepło, jest jak cukier w herbacie)

Taki teatr lubię, gdy przychodzę i znikam ze świata, który mnie otacza. Spektakl zabiera mnie w swoją opowieść.

Zachęcam do obejrzenia Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami, bo dla moich uszu to naprawdę dobra płyta. Może też Państwu się spodoba.


ps. fotografie moje

2009-11-30 | Dodaj komentarz
arturpalyga
2009-12-01 01:08:33
A ja się zastanawiałem właśnie, jak strasznie różny może być odbiór tego spektaklu i jak zależny od pokoleniowej przynależności. Tzn. mam silne poczucie, że to jest nasza pokoleniowa opowieść i nawet sposób, w jaki się ją opowiada, może być całkowicie obcy pozostałym. Dzięki za notkę. I za zdjęcia!
jacekproszyk
2009-12-01 17:52:10
sam jestem ciekawy opinii widzów, których młodość przypadła w różnych dekadach PRL-u
Anna Hazuka
2009-12-03 16:54:34
A ja czasy PRLuznam tylko z rodzinnych opowieści.Na świecie się pojawiłam w 1986 roku i mimo tego,świat przedstawiony w "Tak wiele przeszliśmy..."kupuję w 100%.Oczarowana jestem i wciagnięta totalnie.Zresztą stwierdzam, że tamten świat niewiele się różni od tego, który ja znam - może na festynach nie grały orkiestry ZMOWców czy milicjantów i nie pamiętam Zielonego Jabłuszka, ale tak samo wyglądały pierwsze randki, dyskoteki i tak samo traumatyczne były lekcje w-fu. Przedstawienie świetne, tym bardziej, że czasy PRLu wydają mi się tylko pretekstem do rozważań o tym, czym są wspomnienia i pamięć. Dwie godziny tego spektaklu to dla mnie czysta przyjemność.
Komentarzy (19)

Jest tablica dla Albertich !

  

Alberti Kazimiera

Z inicjatywy radnych p. Andrzeja Poraniewskiego i p. Janusza Okrzesika, ufundowana przez Urząd Miejski w Bielsku-Białej. Wielkie podziękowania i gratulacje !!!

2009-11-26 | Dodaj komentarz
Andrzej Jakubiczka
2009-11-28 13:58:43
Przy całym szacunku i sympatii dla Pana dokonań popularyzatorskich, Panie Jacku, jestem zszokowany rażącym błędem językowym, który pojawił się na tablicy. O ile w mowie potocznej uchodzi powiedzenie, że ktoś bywa "na salonach", o tyle w wersji oficjalnej takie określenie jest niedopuszczalne. Passus "(...) Salon Literacki, na którym bywali (...)" winien brzmieć: "(...)Salon Literacki, w którym bywali (...)". Serdecznie pozdrawiam.
k
2009-11-28 14:05:28
Nie cierpię Pana Andrzeja J. bardziej niż szpinaku, ale zawsze jestem pod wielkim wrażeniem jego znajomości zasad pisowni.
tom
2009-11-29 12:00:08
Panie Andrzeju, pan Jacek raczej nie był inicjatorem i wykonawcą tablicy, więc chyba zastrzeżenia językowe w stronę zleceniodawcy i wykonawcy projektu.
Andrzej Jakubiczka
2009-11-30 10:07:39
Zgodnie ze starą zasadą, że sukces ma wielu ojców, a klęska jest sierotą, nikt teraz nie chce wziąć odpowiedzialności za tą koszmarną wpadkę. Indagowany przeze mnie w tej sprawie J. Okrzesik przyznał mi rację, ale stwierdził, że nikt z nim nie uzgadniał treści tablicy. Ktoś jednak zredagował jej treść, ktoś ją zatwierdził, ktoś wykonał projekt i odlew, ktoś w końcu za to wszystko zapłacił.
jacekproszyk
2009-11-30 18:34:39
Nie było mnie parę dni a już mi się oberwało, że nie przyznaję się do ojcostwa klęski. Niestety nie bywam codziennie na blogu by od razu odpisywać. Rzeczywiście wysłałem parę miesięcy temu najpierw pierwszą dość długą informację o ALbertich by wykorzystać informacje na tablicy. Potem poproszono mnie o skrótową wersję co zrobiłem. Nie przypuszczałem, że dokładnie słowo w słowo tekst będzie przeniesiony na tablicę. Bardziej traktowałem to jako propozycję. Ale panie Andrzeju - tak to ja napisałem z błędem. Ale znając swoje ułomności wiem, że nie jestem biegły w stylistyce, więc zawsze swoje teksty które oddaję do druku przekazuję polonistom do korekty, bo wiem, że zawsze trzeba mnie poprawiać. Pamięta Pan liczne poprawki, które Pan robił w mojej książce o cmentarzu. Jestem świadomy swoich ułomności. Ale są zdolniejsi ode mnie. Przecież tekst musiał przejśc przez akceptację Rady Miejskiej, potem trafił do odpowiednich osób zlecających wykonanie tablicy, ktoś podpisał projekt wykonania. Wielu ludzi to po drodze widziało. Ale rzeczywiście mi najbardziej się należy po łapach. Za dużo czytałem książek pod ławką w czasie lekcji zamiast uczyć się zasad prawidłowej pisowni. Ale staram się i jestem wdzięczny za wszystkie poprawki. Mam nawet znajomych którzy po każdym przedstawieniu w teatrze pokajują mi błędy językowe bym ich nie powtarzał.
tompol
2009-12-01 11:57:38
Nie byłbym taki pewny jak p. Jakubiczka. Uważam, że nie jest to błąd. Salon literacki jest zapisany wielką literą i sugeruje bardziej pewną instytucję niż miejsce - pokój - pomieszczenie, w którym się jest. Na salonach się bywa, a nie bywa się w salonach. Moim zdaniem bardziej niestosowne w tym zdaniu byłoby użycie litery W niż NA. Moim zdaniem to nie jest błąd. Nie ma co szukać dziury w całym. Są ludzie co chcą zrobić coś dobrego, to zawsze znajdzie się maruda, który szuka dziury, gdzie jej nie ma.
Andrzej Jakubiczka
2009-12-01 13:25:53
Drogi Panie Jacku, niepotrzebnie bierze Pan całą winę na siebie. Przecież napisałem wyraźnie, że treść przeszła przez wiele oczu i dziwne, iż nikt nie zauważył. Teraz zamiast deliberować nad rozlanym mlekiem, wystarczy szybko błąd naprawić i po sprawie. Zważywszy, że odlew jest wykonany z żywic epoksydowych będzie to proste. Pozdrawiam.
Andrzej Jakubiczka
2009-12-01 13:48:48
Do tompol/ Ciekawe; gdyby ktoś napisał, że 2x2=5, zostałby okrzyknięty ignorantem i nieukiem, a jak wali błąd w ojczystym języku, to jest OK, zaś wskazujący ów błąd jest zwykłym upierdliwcem. Nie jest winą posłańca, że przynosi złe wieści!. Zasady pisowni, podobnie jak tabliczka mnożenia, nie podlegają negocjacjom i domniemaniom. Wystarczy np zajrzeć do Słownika Języka Polskiego PWN i wszystko jasne! W pokrętnym wywodzie tompol(a?) jest błąd logiczny. Gdyby bowiem przyjąć, że Salon Literacki był instytucją, to przecież chodzimy DO instytucji, a nie na instytucję!!!!!!!!!
Marek
2009-12-01 14:48:45
A mnie się wydaje, że wywód tompola wcale nie jest pokrętny. Wręcz przeciwnie, jest dość logiczny. Zgodnie ze słownikiem poprawnej polszczyzny PWN salon literacki to "elitarne spotkanie towarzyskie", na które się przychodzi, na którym się bywa, na które się zaprasza, itd. Nie mówi się przecież, że idzie się do zebrania, czy w zebranie, ale właśnie na zebranie. Być może błędem jest mówienie o salonie literackim jako o instytucji. Tu się zgadzam. Pozoztając w sferze szeroko pojętej kultury salon literacki można by zestawić np. z wernizsażem, na który (a nie "do którego") się przychodzi.
zonk
2009-12-02 08:52:07
Wg słownika języka polskiego salon to: 1. «reprezentacyjny pokój przeznaczony głównie do przyjmowania gości; też: komplet mebli stanowiących urządzenie takiego pokoju» 2. «elitarne zebrania towarzyskie odbywające się u kogoś stale; też: miejsce takich zebrań» 3. «duży, elegancki sklep lub zakład usługowy» 4. «wystawa sztuki współczesnej» "Salon literacki" to (jak słusznie zauważył/a "to ja") nie pomieszczenie (w sensie 1), lecz rodzaj spotkania towarzyskiego (w sensie 2). Innymi słowy "Salon literacki" to nie nazwa konkretnego miejsca w przestrzeni (pokoju), lecz nazwa na określenie pewnego wydarzenia (zebrania towarzyskiego), które może mieć miejsce gdziekolwiek (np. w piwnicy czy na dachu). Stąd stwierdzenie, że: "Salon Literacki, NA którym bywali" jest formą niepoprawną, a "Salon Literacki, W którym bywali" jest formą poprawną jest błędne. Inaczej mówiąc, poprawna forma to: "Salon Literacki, na którym bywali". Mówimy (i piszemy) przecież np.: "Bywałam na Jazzowej jesieni", a nie "Bywałam w Jazzowej jesieni", albo "Byłam na warsztatach artystycznych", a nie "Byłam w warsztatach artystycznych".
stasia
2009-12-07 12:05:10
Dziękuje za tablicę, codziennie przechodze koło tego domu nie wiedząc, że w Białej, własnie w tej kamienicy odbywały sie spotkania, myslałam, że one odbywały sie na Placu Wolności (wiem to z opowiadań mamy)
jakub andrzejewski
2009-12-07 12:20:04
do stasia/ Na Pl. Wolności też odbywały się imprezy kulturalne - w Domu Cechowym (dziś: BRE bank) oraz w Czytelni Polskiej (od strony ul. 11 Listopada). Były to dwa ważne ośrodki kultury polskiej w Białej, zwłaszcza w okresie międzywojennym.
tom
2009-12-07 21:12:04
oto jak szanujemy pamięć po polskich organizacjach w Białej, w budynku Czytelni Polskiej jest Deutsche Bank...
bialanin
2009-12-07 22:17:19
... ależ dyskusja powstała z błahego powodu. W końcu 99,5% osób nie zauważy tego błędu, bo nie jest on tak oczywisty jak napisanie np. "tłómaczka". Czyż nie warto tej Państwa energii wykorzystać do publicznej debaty na temat kiepskiego stanu licznych bielskich i bialskich zabytków? Zróbmy coś namacalnego dla naszego miasta!!!
stasia
2009-12-08 11:56:51
do bialanin - chyba zauważyłes, że duzo juz zostało zrobione i jeszcze bedzie i to w dobie gromadzenia pieniedzy, wiec nie narzekaj. Co do błędu nie jest taki rażący, bo w potocznej mowie tak sie mówi. Pozdrawiam
bialanin
2009-12-09 23:28:55
Do Stasi. Nie narzekam tylko apeluje do większego dialogu na temat bielskich i bialskich zabytków. Uważasz, że się dużo teraz dzieje? Pojęcie względne. Chyba, że masz na myśli budowę nowych dróg w naszym ładnym mieście. Ja mam na myśli katastrofalny stan niektórych zabytków np. browaru miejskiego, leśniczówki w Lipniku, niektórych willi w Cygańskim Lesie i innych. Przyznaje, że ostatnio coś drgnęło, ale trzeba walczyć o więcej. Problem polega na tym, że mieszkańcy B-B mają stosunkowo małą świadomość regionalną. Dlatego też uważam, że zamiast przesadnie dywagować czy na tablicy jest błąd czy też go nie ma - warto poruszać tematy, które mogą dać jakieś namacalne efekty. Pozdrawiam!
jakub andrzejewski
2009-12-10 16:56:36
Do bialanin/ Nie można metodą małego Jasia zastanawiać się; myć ręce czy uszy? Jedno i drugie jest bardzo ważne. Poprawność językowa to ważny element naszej tożsamości kulturowej, tak samo ważny, jak dbałość o zabytki. W kwestii formalnej: dawny browar bielski jest własnością prywatną, a leśniczówka w Lipniku własnością Lasów Państwowych, które dyrekcję mają w Katowicach. W jednym i w drugim przypadku miastu nic do tego, niestety!
bialanin
2009-12-10 20:36:30
do jakub andrzejewski/ Proszę uważnie czytać co napisałem, czyli "zamiast przesadnie dywagować". To oznacza, że w moim mniemaniu należy zwracać uwagę na pisownię ale w granicach rozsądku. Chodzi o to, że jak ktoś coś źle napisał to odezwała się liczna grupa osób, która zaczęła roztrząsać na temat pisowni. A może warto tą energię spożytkować na publiczną debatę, która przyniesie pozytywne skutki? Co do kwestii formalnej, to nie chce mi się wierzyć, że jeżeli kupię sobie np. kamienicę Kałuży na pl. Chrobrego to ze względu na moją własność mogę pozwolić sobie na przebudowy, zaniedbania, itd. Jeśli obiekt jest zabytkiem to bez względu na charakter własności, ktoś powinien nad nim "czuwać" np. miejski konserwator zabytków. Czy się mylę?
jakub andrzejewski
2009-12-11 09:58:09
Do bialanin/ Niestety, myli się Pan. Ingerencją konserwatorską mogą być objęte jedynie obiekty wpisane do rejestru zabytków. Ten rejestr prowadzi Generalny Konserwator Zabytków w Warszawie. Bezkarne niszczenie bielskich zabytków (m.in. wilii Hauptiga w Cygańskim Lesie) było możliwe dzięki powyższej sytuacji. Inną sprawą jest to, iż bielski konserwator zabytków w czasie swojego wieloletniego urzędowania nie złożył ANI JEDNEGO wniosku o wpis do rejestru, zakładając a priori, że to droga żmudna i długa, więc po co się wysilać.
2009-11-24 | Dodaj komentarz
mars
2009-11-25 14:54:45
Wygląda to jak okładka książki... może by tak...? Ciekawy wieczór się zapowiada, odpowiednie miejsce, niemal "w synagodze". Jeszcze bardziej aktywny się Pan stał ostatnio, spotkania, wykłady, wystąpienia, uroczystości co parę dni, a nawet dwa razy w jeden dzień:)
jacekproszyk
2009-11-26 09:06:24
życie jest tylko jedno, a miasta są dwa, więc trzeba się śpieszyć i nie tracić czasu, pozdrawiam i zapraszam!
bogdanborgosz
2009-12-03 22:02:28
wieczór w BWA był istotnie bardzo ciekawy, wielkie dzięki, gratuluję - pełna sala. A scharaffia w Bielsku lub Cieszynie jest?

ZACHĘCAM DO UDZIAŁU:

Alberti

a tego samego dnia o godz. 17.00 mój wykład na temat kulturalnej i społecznej działalności Albertich w latach 1930-1939 w Białej Krakowskiej.

W Dzielnicowej Bibliotece Publicznej w Bielsku-Białej ul.11 Listopada 40

2009-11-20 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


moje foto: Agula Swoboda
- - - - - - - - - - - - - -
rys. Josef Lada
- - - - - - - - - - - - - - - -
email: proszyk@o2.pl

Archiwum:


2009
» grudzień (1)
» listopad (7)
» październik (1)
» wrzesień (2)
» sierpień (1)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (4)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (10)

2008
» grudzień (5)
» listopad (9)
» październik (5)
» wrzesień (2)
» sierpień (4)
» lipiec (2)
» czerwiec (2)
» maj (3)
» kwiecień (4)
» marzec (7)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[jakub andrzejewski]
Do bialanin/ Niestety, myli się Pan. Ingerencją konserwatorską mogą być objęte jedynie obiekty wpisane do...
[bialanin]
do jakub andrzejewski/ Proszę uważnie czytać co napisałem, czyli "zamiast przesadnie dywagować". To oznacza,...
[jakub andrzejewski]
Do bialanin/ Nie można metodą małego Jasia zastanawiać się; myć ręce czy uszy? Jedno i...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 94236
Newsów: 90
Komentarzy: 299
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Jacek Proszyk, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała